przez blogerów dla blogerów
Blog > Komentarze do wpisu

Plusy i minusy

Na wczorajszy tekst zareagowała Justyna, autorka strony Wizerunkownia, do niedawna także szafiarka, wciąż aktywnie pisząca dla Blogofilii.

Uśmiechnęłam się przy ostatnim wpisie Moniki Davidovicz. Bo mam podobne problemy. Bo obie zrezygnowałyśmy z szafiarstwa uzasadniając tę decyzję argumentami, a nie samym fochem na niedoceniający nas świat. Do argumentów dorzuciłabym wyrzuty sumienia związane z ciągłym nękaniem mojego brata o pół godziny na zdjęcia, mało rozwijający charakter zajęcia i potężne "straty czasowe", dodatkowo i tak jednak pokazywałam zestawy, co do których miałam przekonanie, a próżnego poklasku mi nie trzeba.

Jednak byłabym niesprawiedliwa twierdząc, że blog nic mi nie dał. Bo dał - i są to realne (choć niematerialne) korzyści, za które jestem wdzięczna

  • pomógł odkryć prawdziwie inspirujące osoby - w tym te, z którymi nawiązałam bliższy kontakt (ale o tym już pisała tu Kelly z Efektów Ubocznych)
  • "zmusił" mnie do bycia z nowościami w modzie na bieżąco, do obserwowania ulicy
  • nauczył mnie blogowania – systematyczności, odwagi w dzieleniu się myślami i przyjmowania krytyki (zwłaszcza tej "hejtującej"), do wchodzenia w dyskusję z nastawieniem na słuchanie
  • nauczyłam się patrzeć na siebie na taką, jak wyglądam akurat, nie - jak mi się to wydaje po odbiciu w lustrze
  • nauczyłam się eksperymentować, a przede wszystkim nauczyłam się swojego stylu (osóbki śledzące mnie przez ostatni rok wiedzą, że ten się jednak nieco zmienił, a raczej – wykrystalizował), przez co lepiej też zrozumiałam siebie.

Jeśli zakładasz szafę nie po to, by dostawać prezenty czy wejściówki i napawać się sobą, możesz – wbrew pozorom – dużo z niej wynieść. Chociaż jeśli się w porę nie "wybijesz", za pewien czas przyjdzie moment, gdy przestaniesz tej szafy potrzebować, gdy koszty przerosną zyski. Bo do utrzymywania znajomości, śledzenia blogosfery nie musisz sam(a) blogować (ba! Jeszcze będziesz mieć więcej czasu dla nich); w swoim odczuciu – ubierasz się już wystarczająco dobrze, a cała ta konsumpcyjno-zawistna otoczka wokół zaczyna Cię męczyć. Dla mnie ten czas nadszedł teraz.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012, harel

Polecane wpisy

  • Koniec balu, panno lalu

    K orzystając z gościnnych łamów Blogofilii, chciałabym opowiedzieć o swoim blogu i blogowaniu. O tym, jak było, dlaczego zakończyłam przygodę z blogiem i dlacze

  • Linki, sznurki cz. 5

    Jest ciężko. Dwa blogi to dla mnie za dużo na razie. Na szczęście jest co czytać u innych! Dziś kompiluję i polecam! Już jakiś czas temu Tattwa napisała o najwi

  • Problogerki vs Lanserki

    Czyli kolejna porcja przemyśleń Moniki Davidovicz . Zgadzacie się z jej teorią? Klasyfikowanie blogów o modzie jest ostatnio w modzie. Gefanka stworzyła sektory

Komentarze
Gość: Monika Davidovicz, *.internetdsl.tpnet.pl
2012/08/27 11:47:14
U mnie korzyść była taka, że mój facet zajarał się fotografią (zmuszałam go do robienia mi zdjęć i mocno się wkręcił, w pewnym momencie było tak, że jak gdzieś wychodziliśmy, to brał aparat specjalnie by robić fotki na bloga, albo upominał mnie,żebym się lepiej ubrała, to wrzucimy to na bloga :P).