przez blogerów dla blogerów
Blog > Komentarze do wpisu

Siedem naprawdę dobrych rad

Kasia z Efektów Ubocznych wyznaje "montypythonowską" zasadę: "Always look on the bright side of life". Spoglądamy wraz z nią.

Prowadząc bloga można mieć w głowię parę reguł. Oczywiście nikt nas do tego nie zmusi, ale posiadanie pewnego schematu pomaga w organizacji pracy i w trzymaniu się postawionych sobie założeń. Poniżej moja „złota siódemka”, czyli przemyślenia, które stosuję wobec własnego „dziecka”. Może kogoś zainspirują do blogowania... albo podzielenia się swoimi radami.

 

  1. Skupiaj się na pozytywach, nie negatywach.
    Zamiast jednego wpisu o tym, jak tragicznie wykonana jest bluzka z pewnej sieciówki na Z i jaka jestem zła że znów wydałam pieniądze na taką szmatę... pięć postów o ubraniach od polskich twórców, które wynagrodzą stratę i pomogą innym nie popełnić mojego błędu. Bo zamiast bezsensownego narzekania można przejść do działania (i niekoniecznie przy tym rymować).

  2. Niefajnych omijaj szerokim łukiem.
    JagaDesign napisała ostatnio piękne zdanie - „Bloguję, bo blogują fajni ludzie. Niefajni też blogują, ale ich nie czytam.” Wyznaję prostą zasadę – jeśli coś mi się nie podoba, nudzi mnie, irytuje – omijam to. Zamiast tego przeglądam ukochane, inspirujące strony od deski do deski i mam poczucie, że nie marnuję przy tym czasu!

  3. Pamiętaj o jakości.
    Nie jest tajemnicą, że regularnie blogowanie ma swoje korzyści, ale niestety – nie zawsze można sobie na nie pozwolić, bo wbrew pozorom, zajmuje sporo czasu. Lepiej opublikować jeden wpis na dwa tygodnie, w którym każdy szczegół zostanie dopracowany (zarówno językowo, jak i wizualnie), zamiast wrzucać przypadkowe treści codziennie. Zauważyłam, że męczą mnie liczne błędy i powtórzenia u innych, dlatego sama staram się kilkukrotnie sprawdzać dodawane treści.

  4. Pisz o tym, w co wierzysz.
    Fałsz zostanie szybko odkryty przez czytelników, ale pomyśl o samej/samym sobie – czy na pewno chcesz się oszukiwać, że wełniane spodnie w kolorze musztardowo-oliwkowym to spełnienie Twoich blogowych i modowych marzeń? Piszę o tym, co naprawdę mi się podoba, inspiruje, ciekawi czy fascynuje. Przy okazji sprawia mi to radość. A kiedy trafiam na prawdziwe słowa u innych, mam wrażenie, że bije pasja.

  5. Nie bój się być sobą.
    Po pierwsze, nikt nie lubi oglądać kopii kopii kopii... innej kopii. Wszyscy noszą pastelowe kwiaty a w Twojej głowie są czarne swetry? Nie szkodzi – nie bój się być sobą i nie próbuj kopiować innych. Własny styl ogląda się najlepiej. A z kreatywnych wyborów już tylko krótka droga do bycia trendsetterem! Właśnie dlatego zaczęłam pisać o polskich projektach – bo mnie interesowały. I nie przejmowałam się tym, że wtedy nie były jeszcze tak popularne, jak teraz.

  6. Myśl o sobie.
    Zdarzało mi się, że zamiast pamiętać o punkcie czwartym, trochę naginałam prawdę – bo tak lepiej wygląda, bo bardziej się spodoba... nic w blogowym świecie nie przyniosło mi większego „kaca”. Dlatego stosuję taką zasadę. Myśl o sobie – jeśli pisanie tekstu nie sprawia ci radości, czytelnicy to poczują. I wtedy nikt nie jest zadowolony. Ty – bo czujesz, że tekst mógłby być lepszy/dłuższy/ciekawszy/dokładniejszy i czytelnik, bo coś się nie zgadza. Prowadzisz bloga wyłącznie o zagranicznych trendach, ale spodobała ci się polska kolekcja? Wrzuć do niej link na Facebooku. Rób to, co czujesz i na co masz ochotę – czy tak nie jest przyjemniej?

  7. Polub to.
    Jeśli cały czas narzekasz, że blogerów przedstawia się w złym świetle a ich strony są po prostu nudne, może... blogowanie nie jest dla Ciebie. Nie musisz niczego udowadniać – ani sobie, ani innym. Też męczy mnie ciągła nagonka, ale tak, jak napisała ostatnio Harel, uważam, że jest tylko jedno wyjście z takiej sytuacji. Być ponad to. A jeśli blogowanie ma wzbudzać frustrację w samym piszącym, chyba warto poszukać innych rozrywek. Dla własnego dobra!



czwartek, 30 sierpnia 2012, harel

Polecane wpisy

  • Koniec balu, panno lalu

    K orzystając z gościnnych łamów Blogofilii, chciałabym opowiedzieć o swoim blogu i blogowaniu. O tym, jak było, dlaczego zakończyłam przygodę z blogiem i dlacze

  • Linki, sznurki cz. 5

    Jest ciężko. Dwa blogi to dla mnie za dużo na razie. Na szczęście jest co czytać u innych! Dziś kompiluję i polecam! Już jakiś czas temu Tattwa napisała o najwi

  • Problogerki vs Lanserki

    Czyli kolejna porcja przemyśleń Moniki Davidovicz . Zgadzacie się z jej teorią? Klasyfikowanie blogów o modzie jest ostatnio w modzie. Gefanka stworzyła sektory

Komentarze
harel
2012/08/30 09:54:32
Amen.
-
Gość: oliwka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/08/30 10:03:38
święte słowa!
-
Gość: blackdresses, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/08/30 10:13:19
O nie! Ja też chciałam napisać Amen, a zrobiła to Harel przede mną.Jestem blogerem klonem.
Amen.
-
jagnesjag
2012/08/30 10:31:27
Bloger klon nr 3. Amen!
-
Gość: ochoto, *.krosoft.pl
2012/08/30 12:51:32
Dobre słowa. Dziękuję.
-
anio_i_takie_tam
2012/08/30 22:27:18
miło przeczytać coś pozytywnego w temacie blogowania
-
Gość: Fashion Split Personality, *.ame.3s.pl
2012/09/01 13:28:41
Podpisuję się pod wszystkimi punktami rękoma i nogami ! Wiesz zresztą Kasiu co ja na pewne tematy sądzę ;-) Mua !
-
Gość: Koczilla, *.warszawa.vectranet.pl
2012/09/03 00:26:25
"Niefajnych omijaj szerokim łukiem" jakoś do mnie nie przemawia. Wiadomo, że o ile nie jest się masochistą, to na dłuższą metę nie ma sensu marnować czasu i oczu na bloga, który tylko drażni. Czy jednak mamy prawo do wypowiadania li tylko pozytywnych opinii? Negatywne to zawsze hejt?

Istnieje coś takiego jak "informacja zwrotna". Czasami warto zwrócić komuś uwagę, że coś by mógł zrobić lepiej, a w bardziej drastycznych przypadkach oznajmić, że pier*&$% bez sensu. Swego czasu wdałam się w polemikę z bloggerką, która zachwalała u siebie kremy "nietestowane na zwierzętach" (rzekomo). Gdybym była mądrzejsza, to bym pewnie sobie wytłumaczyła, że jej cyr... eee... blog, jej opinie itd. A że wprowadza czytelnika w błąd?

Przypomina mi się zabawna ( i podobno autentyczna!) historyjka na temat tolerancji dla "niefajności".

Późną nocą w autobusie wracał z imprezy młody facet oraz dwie "czasoumilaczki" - typ pasażerek/ów, które nie wytrzymają 5 min. bez głośnego odtwarzania muzyki na komórce. Gdy chłopak poprosił damy, by nieco ściszyły melodię, te odparły rezolutnie: "Nie podoba ci się, to nie słuchaj." Pan na takie dictum nic już nie odpowiedział, ale gdy zbliżał się jego przystanek, wybrał drzwi w bezpośredniej bliskości panienek i przy wysiadaniu... pryknął. Okrzyki oburzenia skwitował: "Nie podoba się, to nie wąchać."

Zastanawiam się, czy bylibyśmy równie tolerancyjni dla "niefajnych" blogów, gdybyśmy za dostęp do serwisów, które je obsługują musieli płacić osobny abonament. Odnoszę wrażenie, że na jakości i szacunku dla czytelnika zaczęłoby nam zależeć jakby bardziej...